Otóż wśród znajomych bliższych i tych dalszych, których wciąż namawiam do pozostawiania śladów swojej bytności i dzieł na właśnie takich o to skromnych stronach blogów. Jedni piszą, drudzy malują, inny fotografują, a jeszcze inny spisują to co z majsterkują. I oto jedna z tych osób w końcu namówiła i mnie bym zapisywała swoje sukcesy jak i porażki kulinarne. "Kobieto gotujesz, czas najwyższy byś i ty swoją przygodę opisała". i tyle o mnie.
Pewnie pomyślicie...- łłłłe kobieta, nic nowego nie wymyśli. Blogów o gotowaniu jest trochę i ciut ciut....ale....i tu mam właśnie ale. Szukam tych przepisów i próbuje tylko na żadnym z takich blogów nie wyczytałam, żeby się komuś nie udało. Wszystkie potrawy twórcom wychodzą. Zdjęcia wyglądają apetycznie, że przez samo patrzenie człowiek robi się głodny i obślinia swój monitor oraz klawiaturę. Przypuszczam, że pewnie pięknie pachnie tak jak wygląda na zdjęciu X.
A ja tu chce pokazać, że sztuka gotowania to wcale nie taka łatwa czynność. Aby pachniało, smakowało i wyglądało, trzeba niejeden posiłek zepsuć by dojść w czymś do perfekcji, by najbliżsi w końcu oniemieli z wrażenia. By szukali słów, ale one wtedy są nie potrzebne, gdyż wszystko można wyczytać z twarzy takiego zjadacza sztuki kulinarnej.
Aby nie marnować czasu na długie opowieści, zacznę od razu. Na początek dość pospolite dla niejednej Pani Domu Pierogi zwane ruskimi, wcześniej pierogi ziemniaczane. Dla ciekawskich na Ukrainie mówią na nie Pierogi Polskie. Niejednokrotnie pomagałam przy robieniu tego posiłku i zawsze będzie mi się kojarzyło z dzieciństwem i świętami, a to ugniatałam, a to lepiłam, a to pilnowałam by do garnka się nie przywarły.
Bardzo długo zachodziłam w myślach a może teraz, nie bo co wywalę jak nie wyjdą, nie bo spalę kuchnię, i inne niebo....
Myślę sobie pora skończyć z dumaniem i myśleniem a co jak mi nie wyjdzie? W końcu to mój pierwszy raz sam na sam z pierogami. Znalazłam przepis na jednym z blogów. Dostałam również kartkę zapisaną z podobnym przepisem od nie mojej mamy. która leżała tak przeszło od 5 miesięcy miedzy karkami notesu. To co? Do dzieła!
składniki na ciasto:
1kg mąki pszennej
1 szklanka ciepłej wody
1 jajko
1 łyżeczka masła - to akurat sierściuch zjadł
składniki na farsz:
ser biały
cebula
ziemniaki - zabrakło, mi ich w kuchni będą następnym razem.
Przepisy brzmiały jasno w jednym było dodać łyżeczkę masła w jednym było bez masła, co więcej miałam ową łyżeczkę masła ale zniknęła, bo kot ją wylizał...na zdrowie, i w końcu jej nie dodałam.
Gdzieś mi przez pamięć przemknął obraz, że na początku ciasto robi się nożem. Dodając składniki tniemy mąkę i tak też zrobiłam. Potem zaczęłam wyrabiać ciasto, fiu fiu darmowa siłownia nie powiem, ale zaczęło mi coś nie grać. O ile pamiętam ciasto wyrabia się szybko i powinno być również miękkie by dobrze się rozwałkowywało. A tu psikus całą godzinę molestowałam te ciasto i tak ono wygrało tę walkę. Czuję to obecnie w mięśniach brzucha i ramionach. Było twarde!! Dlaczego?? zastanawiam się cały czas. Jakoś je rozwałkowałam, klasycznie szklanką wycięłam krążki i wsadzałam farsz.
Poszukałam w pamięci kolejny obraz. Aby lepiej się sklejało ciasto, brzegi można pomoczyć wodą lub białkiem jajka. Szczęśliwie sklejały się bez zarzutów, wyszły mi ładnie wyglądające poduszeczki pierogowe. No i do garnka hop z tymi pysznościami - oszukiwałam się w myślach. I tu również sukces, nie rozkleiły się, nie rozpadły, wyglądały dokładnie tak jak je wsadziłam. Ale coś mimo wszystko spaprałam w tym cieście. Dlaczego wyszło mi twarde? Mimo iż robiłam krok po kroku jak w przepisie. No cóż poddawać się nie zamierzam, ale hmmm trochę mięśnie mnie bolą od wałkowania ciasta, niestety masażysty brak.
Mój pierwszy raz można powiedzieć 1 porażka i 2 sukcesy:
Porażka - ciasto
Sukces - 1. ładnie wyglądało
2. nie rozpadło w czasie gotowania.
A czy smakowało? To już nie do mnie te pytania.
Was czytający te zapiski mogę prosić o jedno podsuńcie mi wskazówkę co zmienić i w którym momencie.
A do gotowania jak zawsze dobra muzyka.
moim zdaniem na kilogram mąki jeszcze jedna szklanka wody być powinna:) możesz spróbować też nie dawać jajka...czasami jak źle wyrabiasz może utwardzić ciasto:)zamiast masła może być trochę oleju...
OdpowiedzUsuń