Ale co z tym kurczakiem?
Ach robi się go bardzo szybko. Pierś z kurczaka potrzebuje około 15 minut by być miękkim kąskiem, te z kośćmi do 30 minut oczywiście robiony na patelni. I wszystko również zależy od grubości takiego kąska. Póki nie mam w domu piekarnika muszę radzić sobie tym co mam, czyli patelnia o imieniu Briżit.
Klasyczny kotlecik, usmażony na patelni? A może duszony z jakimiś warzywami? Tu pozostawiam sobie pole do popisu, jeśli chodzi o dobór składników. Najczęściej cebulka, pieczarki i zioła ( tzw. klucz do smaku).
Więc co na późny obiad kobieto? Bo głodna jestem! - sierściuch również czeka z niecierpliwością co ja baba jaga dziś będę motać, a co on ukradkiem wysępi swoimi oczyskami. A dziś pierś z kurczaka. Duszona cebulka, przecier pomidorowy, i przyprawy.
składniki:
- pierś z kurczaka (najlepiej ta z wolnego wybiegu), ilość i waga zależy od głodnego
- 2 cebule średniej wielkości
- puszka mała koncentratu/przecieru pomidorowego
- mały jogurt naturalny
- ryż
- oliwa z oliwek/olej/olej z pestek winogron (no przecież mięsko nie może przywrzeć do patelni).
- przyprawy: zioła prowansalskie, majeranek, gałka muszkatałowa, mieszanka przypraw Shoarma, pieprz ziołowy.
No to do roboty
Cebulę obieram i kroję ją w półksiężyce, nie za grubo. I siup na patelnię na rozgrzany tłuszcz, na mały ogień. Ma się dusić a nie smażyć.
Pierś kroję w kostkę, tu uważam dowolna wielkość, czyli kto co lubi. Oho Cezar nie omieszkał skrócić dystans, niestety (dla niego) wylądował z powrotem miękko na podłogę, taki mój osobisty pomagier. I dodaje pokrojone mięsko już do lekko uduszonej cebuli. Kurczak ma w sobie sporo wody, niestety nie wiem dlaczego, ale to pozwala używać mniejszej ilości tłuszczu. Czas na przyprawy! Oj tu lubię sypnąć. Czasem mi się ręka mocniej zatrzęsie co do ostrego, uważam by tego za często nie stosować. Wiadomo po pewnym czasie może się to znudzić, wciąż na ostro. Mieszam na tej patelni, aby składniki połączył się z ziołami i dusze dalej, Gdy pierś dochodzi do momentu, że już ma dość, dolewam/dodaję przecier pomidorowy i mały jogurt naturalny. Znowu mieszam, ale już nie przykrywam takie 3 minuty dla dwóch ostatnich składników. Również po to by woda mogła wyparować, jeśli jest jej nadmiar, przekręcam kurek na kuchni aby był mocniejszy płomień.
Co do ryżu, tu niespecjalistką nie jestem, wychodzi mi albo niedogotowany albo rozgotowany. W tym pomaga mi obecny współlokator, i chwała mu za to. Dzięki temu nie zaliczę dziś porażki.
Na ryż kładę miksturkę z patelni. Czasem jak mam świeże liście ziół na samą górę kopczyka układam dla ozdoby, którą można oczywiście zjeść.
Przykro mi znów nie mam uwieńczonego efektu końcowego....,bo głodna byłam.
Obiad gotowy w 20 minut. Można? Można!
To co smacznego
Porażki? Żadnej! Chyba, że robiłabym ryż, ale tym razem nie robiłam :)
Czy ktoś z was próbował własnie takie proste połączenie?
Co byście jeszcze dodali?
Co do samego kurczaka, to będzie się on przewijał niejednokrotnie, bo go uwielbiam.
